sobota, 9 stycznia 2016

Trochę wspomnień z kwietnia 2015

Niedzielny poranek, cała rodzina w kościele, a ja na czatach, czekając na rudel saren, który wczorajszego dnia z wieczora wychodził na żer. Wiedziałem, że o poranku sarny będą wracały najedzone z łąki do swojej ostoi. Od samego rana czekałem na nie z poranną kawą i oto co zastałem pod ogrodzeniem mojego podwórka.
Takie tam pod domem, wycieczki. Było ich siedem sztuk jednak mój aparat nie był w stanie wszystkich objąć, wśród nich jest jeden dżentelmen. Poniżej zbliżenie na Pana stada.

Nie zwracając uwagi na ujadające psy, sarny i kozioł pasły się pod samym ogrodzeniem.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz