Niedzielny poranek, cała rodzina w kościele, a ja na czatach, czekając na rudel saren, który wczorajszego dnia z wieczora wychodził na żer. Wiedziałem, że o poranku sarny będą wracały najedzone z łąki do swojej ostoi. Od samego rana czekałem na nie z poranną kawą i oto co zastałem pod ogrodzeniem mojego podwórka.
 |